I'm sure you all you 1940s-lovers know this famous picture from Life magazine. Model wearing outfit with bleeding heart applique. These kind of sweaters and dresses were first created by Susan Dannenberg in early 1940s and if you are interested you can read more about them on Tuppence Ha'penny blog
I have dreamed about sweater like this forever. Recently I caught a cold and was forced to spend whole week at home so I decided to be creative. I had some red and black acrylic felt, silver thread and I was good to go! Most time consuming about applique was embroidering the blade with the silver thread. That's easy to avoid if you use light grey felt for a blade instead of black, but I think brocade-like thread adds extra glamour which is always good, right? Then sewing the rhinestones was the final touch!
I can't knit so I sewn the sweater! It was very easy and little time consuming, even that it was my first time working with knit fabric! I used some soft and non-itchy wool. I placed my basic blouse pattern straight on the fabric and then I drew kimono sleeves and boat neckline with tailor's soap. I'm definitely not an expert on sewing knits, but I am very happy with the result. I guess knit fabrics are more forgiving than woven.
That's my favorite outfit at the moment. First I thought about wearing the sweater with some gray and redish circle skirt but when I tried it on with this capri pants I knew that it was the look I was looking for. Even the belt I found at the bottom of my drawer is in perfect shade of red :)
I made those pants too, but that's a topic for a different post!
Let me know if you would like to see some instructions how to transform basic blouse pattern into short kimono sleeves!
WERSJA PO POLSKU:
Jestem pewna, że miłośniczki mody lat 40-tych znają słynne zdjęcie z amerykańskiego magazynu "Life" pokazujące modelkę ubraną w sweter z filcową aplikacją z krwawiącym sercem. Tego rodzaju swetry ( i sukienki!) zostały stworzone we wczesnych latach 40-tych przez Susan Dannenberg z Los Angeles. Bardzo szybko stały się modne również wśród gwiazd Hollywood i osiągały astronomiczne ceny. Od imienia projektantki ubrania robione na drutach i ozdobione filcowymi aplikacjami nazwano "Suse". Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej, to bardziej szczegołowo o tych swetrach pisze autorka bloga Tuppence Ha'penny.
Ja marzyłam, żeby mieć takie wdzianko od dawna i ostatnio, gdy byłam przeziębiona i musiałam siedzieć w domu postanowiłam je sobie zrobić. Na pierwszy ogień poszła aplikacja z czerwonego i czarnego filcu akrylowego, który miałam akurat pod ręką. Przydały się też srebrne nici, którymi wyhaftowałam całe ostrze sztyletu. Była to najbardziej pracochłonna część wykonywania aplikacji, bo nici były szorstkie i co chwila się plątały. Można tego uniknąć jeśli zrobicie sztylet z szarego filcu, ja takiego nie miałam, uważam też, że srebrna nić dodaje aplikacji więcej blasku :)
Na koniec naszyłam zakupione w pasmanterii sztuczne kamienie.
W przeciwieństwie do aplikacji zrobienie samego swetra było bardzo szybkie i łatwe. Nie umiem robić na drutach, więc oczywiscie sweter sobie uszyłam :) Przyznaję się, że to było moje pierwsze doświadczenie z szyciem dzianin, ale nie było wcale tak strasznie jak się obawiałam. Materiał, który zakupiłam to cienka dzianina swetrowa, wykonana z wełny. Zszyłam całość bardzo wąskim i gęstym zygzakiem, już po wszystkim zorientowałam się, że zapomniałm założyć igły do dzianin! Mimo tego, mój wysłużony Silvercrest nic a nic nie marudził.
Dekolt, rękawy i doł wykończyłam plisą z tej samej dzianiny, którą po wywinięciu i zaprasowaniu na lewej stronie przyszyłam ręcznie ściegiem krytym, dosć luźnym, żeby rozciągał się razem z materiałem.
Sam wykrój na taką górę jest bardzo prosty: ja posłużyłam się moją formą na bluzkę podstawową (skonstruowaną na moje wymiary i przetestowaną już wiele razy). Przyłożyłam ten wykrój do materiau i juz na nim mydełkiem krawieckim narysowałam krótkie kimonowe rękawy, obniżony podkrój pachy i dekold w łódkę. Po skrojeniu zrobiłam przymiarkę na szpilkach, żeby sprawdzić czy zaszewki dobrze leżą, zebrałam też po kilka centymetrów na każdym z boków, bo jak wiadomo dzianina w odróżnieniu od nieelastycznych tkanin sporo się rozciąga :) Zaleta dzianiny: świetnie dopasowuje się do sylwetki!
Spodnie capri, które widzicie na zdjęciach też sobie uszyłam, ale o tym innym razem!
Co powiecie na instrukcję w którymś z kolejnych postów o tym jak przerobić wykrój bluzki podstawowej na taki z kimonowymi rękawami?




No comments:
Post a Comment