Sunday, May 8, 2016

Princess Coat

[This post has been moved from older version of the blog and is from February 6, 2016]

One of my favourite things about making my own clothes is when I feel that my limitations are little by little gone. The time comes for more and more complicated garments and I find them much easier to make than I would have expected. This is very nice feeling :)
I was about to go to Finland with my friends in February and I thought it will be very cold there (it turned out that global warming, also reached the North and the temperature during my entire stay fell only to -5 °C at night!). Anyway, I was in need of a warm swing coat!

Jedną z moich ulubionych rzeczy w szyciu własnych ubrań jest, to że stopniowo znikają ograniczenia. Naturalnie przychodzi kolej na elementy garderoby, które kiedyś wydawały się za trudne, a teraz okazuje się, że nie są takie skomplikowane jak zawsze myślałam :) 
Miałam w perspektywie podróż do Finlandii w lutym i spodziewałam się wielkich mrozów (okazało się, że ocieplenie klimatu, dotarło tez na Północ i temperatura podczas mojego całego pobytu spadła tylko do -5 °C nocą!). Potrzebowałam więc ciepłego płaszcza, który pomieści pod spodem pełne spódnice z koła na halkach. Płaszcza, którego szycie pójdzie szybko i sprawnie. 



I didn't have time for drafting my own pattern so I bought Butterick 5824. I have chosen this one, because it's inspired by Lilly Ann princes coats and sleeves are cut with bodice, so I could save some more time on that. I also have trust in Butterick and McCalls patterns fitting. Usually I have to lengthen the bodice a bit and I'm good to go! This time I cut a size bigger as I was going to add wool interlining between my main fabric and lining. I also made the skirt 10 cm longer than in original pattern.

Nie było czasu na tworzenie własnego wykroju, użylam więc gotowca: Butterick 5824. Wybrałam ten wykrój, ponieważ chyba jako jedyny dostępny na rynku jest inspirowany płaszczami amerykańskiej marki Lilly Ann i można go kupic w wersji PDF, czyli dostajemy go do rąk zaraz po dokonaniu płatności. Ostatecznie przekonały mnie kimonowe rękawy (czyli krojone razem z przodem i tyłem), bo to zawsze oszczędnosć czasu, kiedy nie musimy dopasowywać główki rękawa. Mam też zaufanie do wykrojów Butterick i McCalls, w zasadzie oprócz wydłużenia góry zawsze pasują na mnie bez zarzutu. Płaszcz chciałam ocieplić, skroiłam więc rozmiar większy niż noszę zazwyczaj (mimo, iż wykroje Buttericka i tak mają spory dodatek konstrukcyjny). W stosunku do oryginalnego wykroju wydłużyłam też o 10cm dół płaszcza.


In my head my dream coat was always in forest green color, but I didn't want to risk making the first one from expensive woolen fabric as I needed over 5 meters! Well, when you cut cost you are limited also with colors, but I'm pretty happy with that dark burgundy shade I found in surprising price ( below $4 per meter). It looks pretty with black faux fur!
As I written above I put wool interlining between layers of my coat to make it extra warm. I hand stitched interlining to the left side of coat's lining.
The faux fur collar is removable and collar underneath itself is black too. The faux fur cuffs are actually from an old coat (saved time again!).

In conclusion I have to say I really like the pattern. It fits perfectly, coat was easy to make and I love to wear it! First time in my life I'm really sorry that winter is leaving ;)

W moich wyobrażeniach płasz miał być w kolorze butelkowej zieleni, ale ponieważ nie chciałam ryzykować drogiego materiału na moją pierwsza próbę zmierzenia się z odziezą ciężką (a potrzebowałam sporo, bo ponad 5m!), postawiłam na najtańszą tkaninę wełnianą jaka znalazłam, w cenie 15zł za metr! Płaszcz ociepliłam watoliną wełnianą, którą przyfastrygowałam ręcznie do czarnej poliestrowej podszewki. Wierzchnią część kołnierza (niewidoczną na zdjęciu, bo przykrytą futrem) skroiłam z czarnego flauszu. Futrzane mankiety są z odzysku po innym płaszczu, a na kołnierz zakupiłam 30cm sztucznego futra z długim włosiem.

Podsumowując muszę napisać, że płaszcz szyło się bardzo sprawnie i przyjemnie. Leży dobrze i świetnie się w nim czuję (może jak będę robiła lżejszą wersję na wiosnę, to pokombinuję z mniejszym luzem pod pachami). Pierwszy raz mi szkoda, że zima już sie kończy ;)

Weather in Helsinki was especially nice during our sightseeing and I can say my coat is really warm and I like it a lot!

A pogoda w Helsinkach dopisała, podczas naszego spaceru było słonecznie i jako największy zmarźlak na świecie, potwierdzam, że płaszcz się spisał :) Dzięki watolinie nie jest sztywny, ani zbyt gruby, jest za to naprawdę ciepły!


Here are a few pictures form Helsinki: / I jeszcze kilka zdjęć ze spaceru po Helsinkach:







No comments:

Post a Comment